Zdrowie

Energię żywności można zmierzyć.

Energię żywności można zmierzyć - obrazek

Każdy przejaw życia da się zmierzyć jako przepływ prądu. Węglowodany, tłuszcze, białka i inne składniki odżywcze są »bateriami« dla prądu. Podczas przetwarzania artykuły spożywcze tracą energię.

Spójrzmy na życie od strony praktycznej. Po to, żebyśmy mogli się śmiać, kłócić, kochać, myśleć, chodzić czyli normalnie funkcjonować, w naszych ciałach musi płynąć prąd. Żeby żyć, zużywamy energię. Jeśli można zmierzyć prąd, to znaczy, że istnieje przepływ elektronów. Nasza wola sprawia, że stawiamy krok. Samą wolę można już zmierzyć w mózgu jako prąd. Już przy tej czynności zużywamy energię. A teraz krok: W tym celu potrzeba wielu elektrycznych impulsów, zanim podniesiemy nogę i nasza stopa rzeczywiście wykona krok. Na każdy kolejny krok potrzeba nam elektrycznych impulsów. Kiedy myślimy albo nawet tylko śnimy, lekarze mierzą w naszym mózgu kolejne elektryczne impulsy, a więc zużycie energii. W ten sposób lekarze określają intensywność doznań człowieka i zwierzęcia. Stwierdzamy na tej podstawie, że przepływ elektronów ma decydujący wpływ na procesy życiowe i jakość życia.

Oczywiście potrzebujemy węglowodanów, tłuszczów, białka i innych składników odżywczych obecnych w produktach roślinnych i zwierzęcych. Są to substancje, w które jest wbudowana energia, elektrony. W żywności zawarte jest jedno i drugie, składniki odżywcze i energia w postaci poruszających się elektronów.


Człowiek jedzący żywność mocno przetwarzaną lub podgrzaną na kuchence mikrofalowej otrzymuje wprawdzie wystarczającą ilość substancji odżywczych, ale za mało energii, która powinna być zawarta w żywności pod postacią elektronów. Jeśli się zdarzy, że skuszony reklamą zjem hamburgera albo nie mam czasu, żeby znaleźć coś innego do jedzenia, to po dwóch godzinach znowu jestem głodny.Tak, więc wydaje się, że »zawartość elektronów« jest fizyczną wielkością i że nie tylko zawartość węglowodanów, tłuszczów i białka decyduje o tym, czy jestem najedzony na dłuższy czy na krótszy czas. Takie obserwacje czynią ludzie, którzy regularnie jedzą świeżo przygotowane potrawy. Świeże i mało przetworzone potrawy sycą szybciej i wystarczają na dłużej. Warzywa z ogrodu sycą szybciej niż jedzenie z puszki. Jest to praktyczna obserwacja z życia.


Dzięki analizie biofotonów według Poppa i pomiaru potencjału utleniająco-redukcyjnego (redox) według Hoffmanna można dość tanio dokonać pomiaru energii w żywności metodami fizycznymi. Fritz Albert Popp opracował metodę pomiaru ,,niezwykle słabego światła”*.  Ale dopiero gdy  jednoznacznie potrafił odróżnić jajka kur, które miały wybieg od tych, które były hodowane w kurniku, uwierzono w jego metody pomiaru. Dziś bada on surowce dla wielkich, międzynarodowych koncernów spożywczych.


Poprzez pomiar potencjału redox Manfred Hoffmann określa potencjał wolnych elektronów w artykułach spożywczych. Obydwie metody pomiaru zostały zastosowane do artykułów spożywczych wyprodukowanych z EM-1. We wszystkich przypadkach zostały one uznane za najlepsze podwzględem smaku i trwałości. Szczególnie interesujące jest także to, że rośliny rosnące w glebie pielęgnowanej EM mają więcej dawców elektronów, a więc dużo energii. W glebach można wykazać także wyższy potencjał elektronów, zwłaszcza gdy gleby są dodatkowo nawożone bokashi - sfermentowaną substancją organiczną.
 
 
Na naszym rynku można znaleźć  produkty ,,na EMach”, dostępne są warzywa i owoce, ziarno i mąka, jajka, wino, wieprzowina, wołowina, drób i wiele innych. Wysoką jakość i potwierdzenie stowania Efektywnych Mirkoorgazmów w wytwarzaniu produktów potwierdza certyfikat " EM GREEN", czyli "zielony certyfikat", nadawany producentom przez EMRO, po skrupulatnej kontroli wyrobów.
Rynek EM produktów rośnie  z sezonu na sezon. Łatwo docenić jakość tych produktów nie mając nawet specjalnej aparatury – nasze zmysły pod wieloma względami przewyższają maszyny.
 

 
Na podstawie książki Ernsta Hammesa
 
* zainteresowanych biofotoniką odsyłamy do zasobów internetowych:
   http://www.biophotonen-online.de/biophotonik/index.html